Coba – kolejne starożytne miasto Majów - znajduje się tam najwyższa piramida na Jukatanie (w grupie Nuhoch Mul), na którą jeszcze można wejść. Stanowisko ma ogromną powierzchnię więc i tu najlepiej zdecydować się na rower - relacjonuje Sylwia Wiśniowska, specjalistka ds. turystyki Grupy Why Not TRAVEL.


Widok ze szczytu piramidy Ixmoja

Coba

Coba

Coba

Coba
Sian Ka'an - w j. Majów „Mejsce, gdzie zrodziło się niebo” – kolejny cud natury na mojej liście. Wody 3 wielkich lagun o niebiańskim kolorze zlewają się na horyzoncie z błękitem nieba. Dryfując wzdłuż jednego z kanałów łączących laguny można poczuć się jak w niebie. Rezerwat można eksplorować na wiele sposobów: jeep safari, trekking dżunglą do niewielkiego stanowiska archeologicznego Muyil lub w sposób najbardziej odpowiedni czyli na mokro. 3 duże laguny połączone 2 kanałami (naturalnym i zbudowanym przez Majów) przepłynęłam trochę małą łódką trochę wpław. W kanałach woda płynie z silnym prądem (coś jak rwąca rzeka w Aquaparkach tyle, że w naturze).

Sian Ka'an

Sian Ka'an

Sian Ka'an

Sian Ka'an

Sian Ka'an
W takim miejscu - jak przedstawia zdjęcie powyżej - wchodzimy do wody: dziesiątki maleńkich rybek, z prawej i z lewej strony, a czasami zamykające się nad głową w kształt tunelu mangrowce. Przy odrobienie szczęścia można wypatrzeć w zaroślach płochliwe tapiry a nad głową ciągle przelatują rajskie ptaki. Na mnie największe wrażenie zrobiły smukłe białe irysy.
Kamizelkę ratunkową zakładamy w specjalny sposób: nogi wkładamy w miejsce, gdzie powinny być ręce i zapinamy kamizelkę za brzuchu, w ten sposób zostajemy w czymś w rodzaju ogromnego pomarańczowego… pampersa – tak jak wspominałam prąd jest tu wyjątkowo silny, więc mając kamizelkę założoną w ten sposób możemy cieszyć się bajkowymi okolicznościami przyrody bez większego wysiłku, woda niesie nas sama.

Sian Ka'an
W drodze powrotnej, w Muyil, pod ogromną palapą zjedliśmy wigilijny obiad. Ja wybrałam pibil – tym razem w wersji z kurczakiem (w j. Majów słowo kurczak wymawia się podobnie do angielskiego cash więc łatwo zapamiętać) i obowiązkowa agua de fruta – tym razem w wersji eko, bo już nie w plastikowej butelce z odzysku ale w łupince kokosa :)

Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 7. Rozrywka, nocleg, jedzenie
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 6 Ek Balam
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 5 Chichén Itzá
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 4 Valladolid
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 3 Ruiny Uxmal i Kabah
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 2 Celestún
Meksyk - wyprawa marzeń, cz. 1 Merida
Relacje i zdjęcia - Sylwia Wiśniowska- specjalista ds. turystyki Grupy Why Not TRAVEL